| 16 września 2007 :: 21:50 Miś Brudno Nie, misiu Bludno, nie mozieś tam iść bo sie psiewjóciś - dobiegło do uszu mamy z kuchennego parapetu.
- Jak ten miś ma na imię? - zapytała zaciekawiona mama.
- To jeśt miś Bludno.
- A nie Bruno, przypadkiem - upewniła się chichocząca mama.
- Bludno się nazywa - buzia zrobiła się lekko zła - to wciale nie jeśt śmieśne.
- oczywiście - mama przywołała na twarz najpoważniejszą z min - a dlaczego on ma na imię Brudno?
- bo ma bludnego pieska, o!
I tu mamie został zaprezentowany maleńki piesek wymazany dokumentnie żółtym flamastrem.
Musimy chyba napisać do niemieckiego producenta misiów Bruno z prośba o uzasadnioną korektę w nazwie. W końcu prędzej czy później każdy mały miś czy piesek robi się brudny..
16 września 2007 :: 21:15Niedziela Niedziela przebiegła 3-etapowo.
Etap 1 Słodkie lenistwo
Podczas którego to mama oddawała się niespiesznej kąpieli, czytaniu oraz przyjmowaniu gości, a dzieci bawiły się w ulubioną zabawę mamy, a mianowicie, udawały, że są aniołami - układały puzzle, czytały mądre książki, uczyły się angielskiego, oraz prowadziły konwersacje pt. '- moja kochana siostrzyczko, ja ci zaraz wszystko pokażę i wytłumaczę, - dobrze, moja kochana siostrzyczko'.
Etap 2 Solidna wyżerka.
[nieodmiennie ukochana potrawa - 'pupeciki']


Co się działo potem mama nie bardzo wie bo spała.

Etap 3 Eskapada krakowska.
Tramwajowa, oczywiście.


Bardzo, bardzo udana niedziela :)
8 września 2007 :: 16:50Nagroda Nobla - mamo, a czy ci lotnicy co mają tu pomnik, to już nie żyją?
- nie żyją, zginęli na wojnie.
- a ta pani, której pomnik oglądaliśmy w parku, to już nie żyje?
- dawno nie żyje. To była Maria Curie-Skłodowska, chemik. Bardzo mądra. Taka mądra, że aż dostała nagrodę Nobla.
- a tą nagrodę nobla to za co się dostaje?
- za bycie najmądrzejszym na świecie.
- to chyba ty i ja powinniśmy taką nagrodę dostać! Nisia to jeszcze nie..
Fajnie że się załapałam..
8 września 2007 :: 15:52
Dzisiejszy dzień mama i córki miały spędzić w nastepujacej konfiguracji - pokolenie młodsze na hulajnogach, pokolenie starsze na rolkach. Niestety.. młodsza część pokolenia młodszego mamy na rolkach nie zaakceptowała totalnie: 'źdejmuj te jojki, na nóźkach idź!'. Ponieważ postulat ten poparty został wielce buntowniczym krzykiem, mama rolki potulnie zdjęła (co może i wszystkim wyszło na dobre..)
Zaczęło się od zjazdów..


Potem nastąpiła jazda terenowa..



Niektórzy byli bardzo rozczarowani, że nie wniesiono im hulajnogi na najwyższy zjazd w okolicy..

Tak w ogóle to spacer ten nacechowany był jakimś wszechobecnym ekstremalizmem - za każdym razem mama zajęta asekurowaniem Weroniki na najwyższych możliwych drabinkach, odnajdowała swą starszą córkę w sytuacjach jak poniższe..



5 września 2007 :: 20:39Pracujemy Każdy nad swoim komputerem pochylony w skupieniu..

A ty nad czym teraz pracujesz?

W efekcie wytężonej pracy cyferki ma już Nisia w małym paluszku. Aktualnie przyswaja literki. Najchętniej w Wordzie. Czcionką bezszeryfową, 30pt, CAPS LOCK ON.
5 września 2007 :: 20:30Przedszkolak I tak oto Weronika została dumnym przedszkolakiem.
Rano raźnym krokiem wmaszerowuje wraz ze starszą siostrą do szatni. Błyskiem wiesza kurtkę na stosownym wieszaczku i zmienia buty na kapcie (w tym czasie starsza siostra zdąża rozpiąć swoją kurtkę), biegiem wpada do przedszkola w przelocie posyłając mamie buziaka i.. zajmuje miejsce przy stole w sali średniaków.
Wywleczenie Nisi z sali średniaków i przetransportowanie do sali maluchów to największa trauma. Nisia łka wniebogłosy, zapewnia wszystkich dookoła 'jeśtem juś duzia!', 'cie być siedniakiem'. Nawet obecność starszej siostry, która litościwie co rano w sali maluchów trzyma młodszą za łapkę nic nie zmienia. Gdyby Nisia mogła od początku chodzić do średniaków pewnie ani razu by się w przedszkolu nie rozpłakała.
Bycie dużą jest teraz dla Nisi bardzo ważne. Na czułe zawołanie mamy: 'choć maluszku, dam ci buziaka', maluszek staje w pozie buntowniczej i mówi 'nie jeśtm ziaden majusiek, jeśtem duzia i siedniakiem!'.
Nawet wieczorne śpiewanie kołysanek naznaczone jest buntem dorosłości. Śpiewa mama:
I mały siwy konik,
wszedł cicho za wazonik,
by się spokojnie zdrzemnąć do świtu,
Nisiu malutka do swej poduszki i ty się przytul.
Na co śpiąca już prawie Nisia szepcze: 'nie jeśtem majutka, duzia jeśtem'.
Tak więc duża Nisia chodzi dzielnie do przedszkola i jak twierdzi Jula: jest bardzo grzeczna, zjada ładnie obiad i wcale nie płacze.
Może..
3 września 2007 :: 20:08Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham.. Wieczorne wyznania miłości:
- mamusiu, ja to cię kocham jak stad do księżyca,
- a ja ciebie Juleczko jak stąd do gwiazd,
- a ja ciebie kocham jak wskazówki zegera obróciłyby sie 100 razy dookoła,
- a ja ciebie córeczko jak stąd do najdalszej galaktyki,
- a ja ciebie jak stąd do Afryki i Australi..
- A ja - mała rozczochrana główka wynurzyła się z pościeli w sąsiednim łóżeczku - a ja ciebie kocham jak śtąd do kuchni - i zaspana główka opadła na poduszki.
Dobranoc.
3 września 2007 :: 18:35Mikołajek Od tygodnia czytamy mikołajki: 'Mikołajek i inne chłopaki', 'Joachim ma kłopoty', 'Wakacje Mikołajka'. I wszystkie zgodnie zaśmiewamy - każda w zupełnie innym momencie.
Dziś po południu Julka zapytała:
- to co? mikołajek?,
- Mikołajek - odparła mama - wybieraj który,
- dziś ten - Julka ściągnęła z półki nie ruszaną jeszcze książeczkę - jaki to?
- 'Mikołajek w PRL', eee, nie, to nie dla dzieci, wybierz innego,
- dlaczego nie dla dzieci? - są dzieci, które nigdy nie wykonują poleceń zanim dogłębnie nie zbadają czy są one aby zasadne..
- Bo to paszkwil na mikołajka i na PRL, a nie prawdziwy mikołajek - wyjaśniła zrezygnowana mama, wewnętrznie przygotowując się już na długą serię trudnych pytań.
- A co to jest paszkwil? - zaczęło się,
- taki żart,
- a perelel?,
- ustrój państwa,
- wystrój? jak w teatrze?,
- nie, ustrój, taki system polityczny,
- a potyliczny to co?
- Boże! - poddała się mama - za mała jesteś, nie zrozumiesz, musisz pójść najpierw do szkoły i się paru rzeczy nauczyć.
- A co? Ty mnie nie możesz nauczyć? Nie umiesz??
- Umiem.. nie umiem.. no Julka! Wiesz co to prezydent?
- nie
- wiesz co to demokracja?
- nie
- a wiesz chociaż co to jest państwo?
- nie
- to ja faktycznie nie umiem ci tego wytłumaczyć..
- To chyba ty musisz iść do szkoły!
Ciekawe czy przemądrzałość wysysa się z mlekiem matki..
29 sierpnia 2007 :: 18:52Chrzest - Ja ciebie chrzczę - rzekła Julia w wannie wylewając z lubością siostrze na głowę wodę z plastikowego wieloryba.
Weronika przetarła oczka, spojrzała bystrze, nalała wody do plastikowego wiaderka i poczekała aż Jula się odwróci, po czym chlusnęła z rozmachem:
- Ja teś ciebie chście, Juleńko! Ciesiś sie?
Poczucie humoru Weroniki jest mamie bardzo bliskie..
28 sierpnia 2007 :: 16:54Piórko Siedzieliśmy w parku jedząc lody, kiedy nagle spod pupy Julki coś zafurkotało. Był to ptaszek. Malutki. Braciszek ptaszka leżał obok w stanie nieżywym, a furkoczący kolega też wyglądał nieszczęśliwie.
Odratowywanie wypadniętych z gniazda ptaków to nasza domowa specjalność. Maluch został przygarnięty, dostał nowe gniazdko w pudełku po wyrzynarce, mieszankę sera z jajkiem, dziób mamy zrobiony z zapałki i wdzięczne imię Piórko.
Po dwóch dniach Piórko wyleciał z gniazdka. Daleko nie poleciał, można by rzec, że spadł pod ławkę, ale ożywił się znacznie. W każdym razie pory posiłków pilnował skrzętnie.
Po dniach czterech przyjechał z nami z wakacji do Krakowa i zamieszkał w klateczce na parapecie. Na widok mamy z miseczką sera Piórko rozpoczynał radosne trele i szeroko otwierał dziób. Następnie wylatywał i sadowił się na jej ramieniu wijąc sobie z włosów gniazdko. Spacery Piórko uskuteczniał na fikusie, a pokarmem dla kanaków raczej gardził. Wieczorami siedział z mamą przy komputerze czasem tylko zerkając na rozwalonego na jej kolanach kota. Pieszczoty sióstr przyjmował ze stoickim spokojem, a czasem nawet ćwierkał milutko.
Cudny był Piórko.


Ale Piórka już nie ma. Odleciał..
Po powrocie z Warszawy stęskniona mama zobaczyła w klatce jakiegoś obcego pomarańczowego nadętego buca. Buc nazywa się kanarek i jest w kolorze oranżowym.
Może i mama potrafiłaby go polubić, gdyby nie to, że kiedy wyjeżdżała w klateczce tej mieszkał Piórko.. Mały brązowy piórko..
|